środa, 4 lutego 2015

Pulvis es et in pulverem reverteris!

Powitania i powroty są zwykle niełatwe. Szczególnie powtórne powitania po długiej nieobecności i powroty z daleka - choćby ta dal była nie tyle fizyczna (Internet i tak skraca dystanse geograficzne), co mentalna. Na ogół nie wiadomo, od czego zacząć. Najlepiej więc po prostu od prostego pozdrowienia czytelników, tak dawnych, jak i nowych. Dalszą część tego wpisu, będącego zapowiedzią wznowienia publikowanych niegdyś w tym miejscu moich rozważań o inwestowaniu na rynku Forex, wypełni krótkie przybliżenie tematyki, której chciałbym poświęcić dalsze teksty. Wcześniej jednak wypada wytłumaczyć się z nietypowego, bądź co bądź, jak na odcinek powitalny, tytułu.




Właściwie jedyne, co może go uzasadniać, to chronologicznie trafne osadzenie w kalendarium najbliższych dni. Natomiast jako zwiastun artykułów poświęconych, jak by nie patrzeć, problematyce pomnażania kapitału, odnajdywaniu drogi prowadzącej do sukcesu finansowego, wydaje się co najmniej niefortunny. Dominujący w mediach poświęconych rynkom kapitałowym nurt propagujący pozytywne myślenie, swoistą „ewangelię sukcesu” zdaje się niekiedy świadomie odsuwać na bok myślenie o przemijającym charakterze dóbr materialnych i całego w ogóle świata, w którym egzystujemy. Ja jednak, trochę na przekór tym tendencjom, świadomie nie unikam tych prawd. Co więcej, moje (skromne wprawdzie) doświadczenie uczy, że podróże w krainę metafizyki i rozważania poświęcone sprawom pozornie odległym od realiów świata finansów pozwalają, patrząc z dystansu, odkrywać wiele prawd i prawidłowości przydatnych w praktyce tego ostatniego.

Natomiast metaforyczne rozumienie tego tytułu może przywodzić na myśl mitycznego ptaka Feniksa, który odradzając się z popiołów chyba dobrze wpasowuje się w ducha wznawiania zarzuconej przed laty pracy. Dodatkowo sentencja zamieszczona na poniższej rycinie stawia przed autorem niniejszego bloga ambitne wyzwanie stworzenia serii tekstów o wyróżniającym się, wręcz unikatowym charakterze. Czy i na ile się to uda – przyszłość pokaże.


Co do samej zawartości merytorycznej przygotowywanych materiałów, to w zamierzeniach nie ma znacząco odbiegać od tego, co było omawiane przed laty. Ilościowe spojrzenie na dynamikę rynków finansowych, strategie mechaniczne oparte na różnych podejściach do trendów poruszających kursami walut (i nie tylko), symulacje przeprowadzane za pomocą powszechnie dostępnych narzędzi obliczeniowych – te i inne zagadnienia znajdą swoje ujęcie w tym miejscu. Na pewno jednak nie powinno to być ani schematycznym powieleniem ani prostym przedłużeniem tamtych odcinków. Jak mawiał Heraklit z Efezu, nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki. Tym bardziej, że chciałbym aby obecnie rozpoczynane rozważania były trochę może bardziej nastawione na praktyczną realizację strategii i systemów analizowanych wcześniej jedynie na drodze symulacyjnej.


Wydaje się, że tyle wystarczy tytułem wstępu do ponownego otwarcia wrót prowadzących w nieznane. Na zakończenie tych, siłą rzeczy dość ogólnych refleksji, dodam jeszcze, że żal, z jakim przed dwoma laty żegnałem się z czytelnikami zostanie – mam nadzieję – z nawiązką wynagrodzony radością, z jaką się dzisiaj witam.

1 komentarz:

  1. Nareszcie powrót... Udało się :) Już nie mogę się doczekać lekcji inwestowania.

    OdpowiedzUsuń